Gładzik – strug niezbędny?

Gładzik – strug niezbędny?

Niby oczywista oczywistość. Niepodlegająca dyskusji. Dogmat drewnowiary…

No to sprawdzam.

Deska czereśniowa, niezbyt przyjemna w ręcznej obróbce. Zbita struktura i rewersujące usłojenie.

Tak wygląda powierzchnia po wstępnym przestruganiu równiakiem (Stanley #5).

Równiak

Względnie płaska powierzchnia, z licznymi wyrwaniami i wgłębieniami pozostawionymi przez wypukłe ostrze.

Kolejny w sekwencji – spustnik (Record#7).

Spustnik

Płasko i równo. Delikatne ślady po ostrzu spustnika. Pozostaje wygładzić. Nic prostszego – #4 w dłoń i jazda. Jazda? Uwierzcie mi – to drewno to diabeł wcielony. Uzyskanie lśniącej powierzchni jaką powinien pozostawić dobrze ustawiony i naostrzony nóż gładzika jest oczywiście możliwe ale jakim kosztem ja się pytam? Jest inny sposób.

No80

Gładzica oprawna (to narzędzie naprawdę się tak nazywa!). W nomenklaturze Stanleya – No80. Łatwo, szybko i przyjemnie. Uzyskana powierzchnia jest zupełnie wystarczająca do naniesienia każdego wykończenia. Zero wyrwań. Ewentualnie można delikatnie zmatowić papierem 240. Nie mówcie mi, że nie używacie papieru ściernego bo nie uwierzę.

No80bis

W istocie jest to cyklina oprawiona w żeliwny korpus.  Sam „nóż” jest ostrzony pod kątem +/- 45 stopni. Ostrze można obciągnąć (bez skojarzeń!) stalką ale nie trzeba. Można używać na każdym drewnie.

Wniosków nie wyciągam. Rozglądam się właśnie na ebayu za gładzikem Stanleya z serii Bedrock.

Zapomniałem wziąć proszki…

 



0 thoughts on “Gładzik – strug niezbędny?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *