Nie jestem wybredny jeżeli chodzi o materiał którego używam do budowy swoich projektów. Raczej jestem zachłanny. Często jest to drewno które pozyskuję „pocztą pantoflową” albo po prostu okazyjnie – znaczy, nadarza się okazja to biorę. Dopiero póżniej następuje bolesna weryfikacja – większość to prawdziwy wrzód na tyłku jeżeli chodzi o ręczną obróbkę. Całe lata zajęło mi doskonalenie narzędzi i technik pracy nimi –  żeby sobie jako tako radzić z takimi przypadkami. I cały czas, z tyłu mojego zakutego łba, dźwięczała mi jedna myśl – ROBISZ TO ŹLE! Moje spostrzeżenia na temat wyboru materiału do pracy ręcznymi narzędziami to dosyć przydługi wywód – dość powiedzieć, że w całej swojej ignorancji próbowałem pracować tak jak się pracuje maszynami. Tylko bez nich!? A przecież „ręce nie maszyny”…

2012-09-10-049Ponieważ nie miałem się kogo poradzić zwróciłem się o pomoc do moich Wiernych Towarzyszy, czyli do Mądrych Ksiąg;-) W jednym, apetycznie opasłym dziele znalazłem taką oto informację – „Materiał na swe wyroby zakupywali stolarze często wprost z lasu w związku z czym nabywali sporo doświadczenia i wiedzy o właściwościach drewna w zależności od gleby i ogólnych warunków, w jakich drzewo wzrasta. I tak np. według informacji 72-letniego stolarza z Sokołowa Podlaskiego (…) dębiny są aż 3 rodzaje: „stelmaska” o zielonym odcieniu, zbyt twarda do roboty stolarskiej, słabsza od niej, ale dobra do obróbki „dębina biała” z gruntów gliniastych, oraz dębina „czerwona”, wyrastająca na glebach piaszczystych”.

Pierwszy rodzaj dębiny znam aż za dobrze – zastanawia tylko nazwa „stelmaska” – być może jest to gatunek (albo cecha) który upodobali sobie Kołodzieje? Często zdarzały mi się deski dębowe które były zdecydowanie twardsze i trudne w obróbce. I trochę zielone jak się dobrze przyjrzeć.

Drugi rodzaj, „dębina biała” to jak mniemam, zwykła dębina która jest całkiem miła i sprzyja ręcznej pracy.

Trzeci rodzaj to dla mnie kompletna zagadka. Dąb czerwony. No…jest taki. Nawet kiedyś rozmawiałem na jego temat z emerytowanym leśnikiem. Widywałem nawet oferty sprzedaży tarcicy. Wiem jak to drzewo wygląda. Jest tylko jeden problem. Dąb czerwony to gatunek introdukowany w naszej części świata mniej więcej w XIX wieku. Nie sądzę, żeby stolarze „starej daty” mięli jakiekolwiek doświadczenia z pracy z tym materiałem. Właściwości się z grubsza zgadzają ale to nie ten dąb!

Zasadniczo rdzennie występują u nas dąb szypułkowy i bezszypułkowy. Wszystkie te trzy rodzaje o których mówi stolarz z Sokołowa Podlaskiego to właściwości naszych rodzimych gatunków a konkretnie właściwe warunkom wzrostu i bytowania. Cechy osobnicze. Ale o co chodzi ja się pytam? Czy ktoś może mnie oświecić? Dąb zielony, biały i czerwony. Co to jest u licha – jakiś tryptyk Kieślowskiego? Pomóżcie mi połączyć nitki…nie chcę więcej być zielony ze złości i czerwony z wysiłku. Do białego nie znalazłem zabawnej metafory;-)