Rauhbank – po spolszczeniu – Rubanek czyli Spustnik albo Spuszcz. Długi, ok. 60 cm strug, używany do kantowania desek albo ostatecznego wyrównywania większych powierzchni np. płycin. Heh…lubicie czereśnie?

IMG_0461

Ja lubię – szczególnie jak logo z czereśniami pojawia się na dłucie albo nożu struga. Ale tym razem to nie był impuls spowodowany przez owoce pestkowe. To przemyślana decyzja – kompletuję zestaw drewnianych strugów w możliwie jak najbardziej oryginalnej kondycji. Mam swoje powody – o tym przy innej okazji 😉 Kupowanie używanych (szczególnie starych) narzędzi na portalach aukcyjnych to loteria – zawsze jest większa szansa, że kupimy bezużyteczny klunkier niż diamencik do oszlifowania. Ja podchodzę do tego ze spokojem desperata który już tyle razy wtopił, że ten jeden raz więcej nic nie zmieni. A może czegoś nauczy? Zapytacie – a czego może nas nauczyć stary kawałek drewna z zardzewiałym żelazem w środku? Opowiem wam…

Wylicytowałem rubanka. Z czereśniowym nożem. Strug raczej na 100% z okresu przedwojennego. A wiele wskazuje na to, że jeszcze wcześniejszy – być może nawet XIX w. Po pierwsze – logotyp na nożu który wyprodukowano przez fabrykę Wilhelm Schmitt & Co (dzisiejsze Kirschen) dla firmy Eduard Goedel z Lipska (EGiL) – firmy która pod koniec XIX i na początku XX wieku produkowała narzędzia stolarskie. Po drugie – ogólny kształt korpusu spustnika. Nie bardzo mogę jeszcze sprecyzować z jakiego drewna wykonano strug – na ten moment obstawiam grab. Zobaczymy po oczyszczeniu.  Teraz tylko analiza oryginalnego stanu. Nóż wraz z odchylakiem wykonany w fabryce w Remscheid.

IMG_0466

Korpus, również fabryczny (EGiL) – wskazują na to ślady maszyn użytych do budowy – piły tarczowej i taśmowej.

Frezowane krawędzie. Klin noża prawdopodobnie nieoryginalny. Stary, ale raczej nieoryginalny. Poprzedni pewnie się zsechł i blokował strużyny więc dorobiono nowy. Zresztą – ten też się zsechł – taki urok. Sam korpus bez większych śladów drewnojadów. Szczelina noża dosyć już szeroka – strug stracił ze swojej wysokości jakieś 3-4 mm – po prostu przez lata regularnie wyrównywano podeszwę.  Sama podeszwa zaskakująco płaska.

IMG_0470

Bez zwichrowania. Boki korpusu wypaczone w różnym stopniu. Nic wielkiego. Rączka do ponownego wklejenia. Teraz nóż – po dokładnych oględzinach jestem pełen uznania dla poprzedniego właściciela. Sposób w jaki zaostrzono żelazko – wyjątkowo elegancki i symetryczny łuk. Wręcz idealny – postaram się zachować taki promień. Nóż ostrzono na płaskim kamieniu – z ręki. Brak śladów używania obrotowego toczaka. Brak śladów pilnika – raczej płaski piaskowiec a potem mikrofaza na marmurku. Kąt ostrzenia ok. 27 stopni. Świetna ręka i koordynacja ruchów – grań noża jest tylko delikatnie wypukła. To wszystko świadczy o tym, że ostatni właściciel na codzień używał tego typu narzędzi i prawdopodobnie – ze względu na sposób zaostrzenia – rubanek był kolejnym w sekwencji strugów używanych raczej do obróbki powierzchni. Nie tylko do kantowania desek! Czyli cała obróbka ręcznie. Bez maszyn. Nóż oczywiście laminowany i zbieżny na grubości. Przez dziesięciolecia ostrzenia nóż oczywiście „stopniał” ale pozostało mu całkiem sporo „mięsa”. Jeszcze posłuży…

IMG_0464

IMG_0474

To wszystko oczywiście są tylko domysły. Spekuluję ale te spekulacje są dosyć prawdopodobne. Dość powiedzieć – strug przywrócimy do stanu używalności (będzie śmigał aż miło!). Krok po kroku przejdziemy cały proces. Nie będę go odpicowywał. Nic z tych rzeczy – pozostawię patynę, lekką rdzę. Jak najmniej ingerencji. Najprawdopodobniej potrzebny będzie nowy klin noża – dorobimy. Przygotujemy nóż i odchylak. Zajmiemy się korpusem i luźną rączką a na koniec przetestujemy w praktyce. Gotowi? Start!