Wyjątkowo rzadko zdarza się taka sytuacja, w której blat stołu albo ściana korpusu są wykonane z jednej, szerokiej deski. Oczywiście, bywają takie wyjątki ale przeważnie wykonuje się tzw. „klejonkę”. Niby wszyscy wiemy jakie są zasady wykonywania takich klejonych paneli ale czy aby na pewno? Jaki jest ten stereotypowy sposób…kolejne deski klei się do siebie naprzemiennie prawa-lewa strona – po to, aby uśrednić stopień paczenia. Wbrew mylnej opinii – nie jest to sposób na zniwelowanie tego zjawiska. Deski będą się wyginały w płaszczyznach poprzecznych tak czy siak. A teraz powiem Wam dlaczego nie jest to sposób preferowany przez stolarzy…

W większości rynek oferuje nam tarcicę przecieraną płasko, w ten sposób uzysk z pnia jest największy. Deski tak przetarte, jeżeli spojrzymy na nie od czoła, mają „słoje” wyglądające jak uśmiech. Ten uśmiech będzie się starał „prostować” – i to jest pewien problem. Ale nie aż tak duży. Doskonale potrafimy sobie z tym radzić. Spójrzmy jak wygląda tradycyjnie zbudowany stół albo korpus jakiegokolwiek mebla skrzyniowego: blat jest mocno przytwierdzony do oskrzyni i jeżeli sposób przytwierdzenia jest wykonany poprawnie to pozostanie on płaski.

iGSVQ6

Mocowanie blatu do oskrzyni za pomocą tradycyjnych zamków

Podobnie w przypadku korpusów mebli – poszczególne ściany są ze sobą połączone np. za pomocą wczepów („jaskółek”) które wyjątkowo skutecznie przeciwdziałają paczeniu. To są właśnie zalety tradycyjnych rozwiązań. Nasuwa się pytanie – po co się tak męczyć? Odpowiedź jest jak zwykle banalna – bo w ten sposób uzyskamy najbardziej atrakcyjną powierzchnię. Nie wierzycie? Połówki przeciętej deski zestawcie ze sobą krawędziami, tak jak byście przygotowywali je do klejenia – zaobserwujecie, że deska od strony kory (lewa strona) ma inny odcień (a czasami nawet kolor) niż od strony rdzenia (prawa strona). Ta różnica będzie bardzo widoczna w całej płycinie. Układając deski naprzemiennie nie jesteśmy w stanie uzyskać atrakcyjnej i jednolitej wizualnie powierzchni. I to jest ogromna wada wielu dzisiejszych mebli drewnianych. Blaty stołów wyglądają jak patchwork, poklejone bez ładu i składu – ale „zgodnie ze sztuką”. A wcale tak nie musi być. Każdy element dobrego mebla, nawet najprostszego, ma swoje zadanie i rolę do spełnienia.

Zastanawiałem się, skąd się bierze ta niechęć do tradycyjnego sposobu wykonywania większych płaszczyzn z drewna – przecież to jest sytuacja win-win! Płyta wygląda czysto i spójnie, łatwiej ją ostrugać bo wszystkie lamele są ułożone „w tę samą stronę”, ten sposób nie zakłóca tempa prac w stolarni bo przecież blatów nie wykonuje się „na półkę” magazynową tylko od razu przytwierdza się na oskrzyni albo zatapia w odpowiednich połączeniach…zaraz zaraz. Chyba dotknęliśmy sedna problemu. Są takie sytuacje kiedy te dużopowierzchniowe „klejonki” trafiają na półkę. Przemysł! Mam na myśli producentów blatów kuchennych i „klejonek” przeznaczonych na rynek. Te produkty rzeczywiście są przechowywane w różnych warunkach i takie plasterkowanie i patchworkowanie drewna, jakkolwiek brzydko by to nie wyglądało – ma sens. Takie powierzchnie będą oczywiście wyglądały na bardziej płaskie…

A teraz odpowiedzcie sobie na pytanie – czy waszym marzeniem jest wykonywanie „puzzli”  w hurtowych ilościach? Czy może chcecie wykonywać piękne, trwałe i ponadczasowe meble. Nawet, jeżeli to mają być meble dla nas samych. A może szczególnie kiedy to mają być meble dla nas.

Oczywiście, naprzemienny sposób klejenia lameli był również dawniej wykorzystywany ale w określnym celu i w określonych sytuacjach. Przecież wymyślono i budowano również inne meble – nie zawsze dużą płytę można ustabilizować oskrzynią, ramą czy połączeniami. W takim przypadku naprzemiennie klejony materiał oklejano dwustronnie obłogiem/fornirem tworząc coś co dzisiaj możemy nazwać „płytą stolarską”.

IkkMGH

Jeszcze raz i w kółko i do znudzenia – to jest kanon klejenia wg. S. Góreckiego

Potrafię sobie wyobrazić inny scenariusz – oskrzynia jest zbyt wąska (bo tak zakłada projekt) i nie zapewnia odpowiedniej sztywności dla blatu – wtedy jak najbardziej, przekładamy – ale pamiętając o skrajnych deskach, te powinny być prawymi stronami w górę.